wtorek, 15 grudnia 2009

Gigantyczne odszkodowanie dla koszykarza

NBA: Kolega Gortata żąda astronomicznego odszkodowania

Koszykarz Orlando Magic Dwight Howard domaga się od matki swojego dwuletniego syna - Royce Lyndsay Reed wyłącznej opieki nad dzieckiem oraz odszkodowania w wysokości 9,2 miliona dolarów.

W pozwie znalazła się informacja o naruszeniu przez Reed i jej wspólników ugody sądowej zawartej z Howardem wcześniej. Zapisano w niej, że Reed nie będzie mogła w żaden negatywny sposób oceniać Howarda w internecie lub w innych mediach.



nieruchomości rzeszów



Natomiast Reed wystąpiła w programie reality show ""Basketball Wives" i i złamała to postanowienie opowiadając o Howardzie oraz jej relacjach z koszykarzem.

Howard jest liderem zespołu z Florydy, a w roli jego zmiennika występuje Marcin Gortat.

źródło: sports.pl

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Pół miliona odszkodowania

500 tysięcy zł odszkodowania od Skarbu Państwa domaga się Tatiana Ch. Pieniądze mają wynagrodzić represje NKWD wobec jej rodziców. Dziś (14.12) w Sądzie Okręgowym rozpoczęła się sprawa odszkodowawcza.

Rok temu sąd umorzył postępowanie, o które wnioskowała pani Tatiana. Starała się ona o odszkodowanie dla siebie za poniesione krzywdy. Nie mogła go dostać, ponieważ w chwili wywózki miała 5 lat. A prawo wyraźnie stanowi, że odszkodowanie się należy w przypadku, gdy ktoś świadomie działał na rzecz obrony państwowości polskiej - tłumaczy aplikant adwokacki Agnieszka Cisowska, reprezentująca dziś panią Tatianę przed sądem. Teraz zmieniono wniosek. Choć rodzice nie żyją, ze względu na nich wnioskodawczyni może dostać zadośćuczynienie - dodaje Cisowska.


nieruchomości rzeszów


Sąd zawiesił dziś sprawę. Pani Tatiana nie ma aktów zgonu brata i ojca. Trzeba będzie prawdopodobnie przeprowadzić postępowanie sądowe, w którym zostaną uznani za zmarłych - twierdzi rzecznik Sądu Okręgowego Ewa Kosowska-Korniak.

Adam Barański (oprac. BO)

źródło:radio.opole.pl

czwartek, 10 grudnia 2009

Odszkodowanie za incydent na stole operacyjnym

30 tys. złotych odszkodowania może się spodziewać pacjentka, która padła ofiarą błędu lekarskiego w szpitalu w Olsztynie. Kobieta, która przyszła usunąć guza, spadła ze stołu operacyjnego. Ma m.in. uszkodzone zęby. Długo czekała, nim szpital przyznał się do nienależytej opieki nad kobietą.

Szpital w Olsztynie zyskał tytuł najbezpieczniejszego

Co ciekawe olsztyński szpital otrzymał w tym roku nagrodę... "Bezpieczny szpital 2009". Pacjentka więc z pełnym zaufaniem udała się do olsztyńskiej poliklinki, by usunąć guza piersi. Zabieg się udał, ale zabrakło opieki pooperacyjnej.

Co wydarzyło się po zabiegu? – Okazało się, że mam uszkodzone cztery zęby – mówi Anna Węcławska. Jak mówi, spadła ze stołu operacyjnego, a szpital oświadczył, że zabieg planowy jest już zakończony. Lekarze próbowali zatuszować sprawę.


odszkodowania za wypadek przy pracy, odszkodowanie powypadkowe


– Dopiero po interwencji dostałam drugi wypis, w którym potwierdzono taki wypadek – opowiada pacjentka. – To skandal – oburza się Rzecznik Praw Pacjenta. Sprawa trafiła do sądu, a ten uznał, że szpital zawinił i kazał mu zapłacić prawie 30 tysięcy złotych odszkodowania. Pani Anna jednak najbardziej czekała na przeprosiny. Doczekała sie dopiero teraz.

Szacuje się, że w Polsce co roku jest 20-30 tysięcy ofiar błędów medycznych. – Żeby błędy wyeliminować, najpierw trzeba się do nich przyznać. W Polsce jeszcze nie zawsze się to udaje. Ale jeśli za błędy trzeba będzie słono płacić, to i lekarze, i szpitale szybko nauczą się, że po prostu nie opłaca się ich popełniać – mówi Adam Sandauer ze Stowarzyszenia Pacjentów „Primum Non Nocere”.

Poszkodowanym pacjentom na razie zostaje tylko droga sądowa. Chory musi udowodnić winę szpitala i najczęściej przegrywa. Adam Sandauer dodaje, że zmienić to może tylko głęboka zmiana prawa.

Ma to zmienić Ustawa o izbach lekarskich, która uznaje pokrzywdzonego za stronę postępowania i wprowadza wysokie kary finansowe dla lekarzy. Prezydent ma czas na podpisanie ustawy do 25 grudnia.

źródło: www.tvp.info

Odszkodowanie za incydent na stole operacyjnym

30 tys. złotych odszkodowania może się spodziewać pacjentka, która padła ofiarą błędu lekarskiego w szpitalu w Olsztynie. Kobieta, która przyszła usunąć guza, spadła ze stołu operacyjnego. Ma m.in. uszkodzone zęby. Długo czekała, nim szpital przyznał się do nienależytej opieki nad kobietą.




Szpital w Olsztynie zyskał tutył najbezpieczniejszego




o ciekawe olsztyński szpital otrzymał w tym roku nagrodę... "Bezpieczny szpital 2009". Pacjentka więc z pełnym zaufaniem udała się do olsztyńskiej poliklinki, by usunąć guza piersi. Zabieg się udał, ale zabrakło opieki pooperacyjnej.

Co wydarzyło się po zabiegu? – Okazało się, że mam uszkodzone cztery zęby – mówi Anna Węcławska. Jak mówi, spadła ze stołu operacyjnego, a szpital oświadczył, że zabieg planowy jest już zakończony. Lekarze próbowali zatuszować sprawę.


nieruchomości rzeszów


– Dopiero po interwencji dostałam drugi wypis, w którym potwierdzono taki wypadek – opowiada pacjentka. – To skandal – oburza się Rzecznik Praw Pacjenta. Sprawa trafiła do sądu, a ten uznał, że szpital zawinił i kazał mu zapłacić prawie 30 tysięcy złotych odszkodowania. Pani Anna jednak najbardziej czekała na przeprosiny. Doczekała sie dopiero teraz.

Szacuje się, że w Polsce co roku jest 20-30 tysięcy ofiar błędów medycznych. – Żeby błędy wyeliminować, najpierw trzeba się do nich przyznać. W Polsce jeszcze nie zawsze się to udaje. Ale jeśli za błędy trzeba będzie słono płacić, to i lekarze, i szpitale szybko nauczą się, że po prostu nie opłaca się ich popełniać – mówi Adam Sandauer ze Stowarzyszenia Pacjentów „Primum Non Nocere”.

Poszkodowanym pacjentom na razie zostaje tylko droga sądowa. Chory musi udowodnić winę szpitala i najczęściej przegrywa. Adam Sandauer dodaje, że zmienić to może tylko głęboka zmiana prawa.

Ma to zmienić Ustawa o izbach lekarskich, która uznaje pokrzywdzonego za stronę postępowania i wprowadza wysokie kary finansowe dla lekarzy. Prezydent ma czas na podpisanie ustawy do 25 grudnia.

źródło: www.tvp.info

środa, 9 grudnia 2009

Łatwiej o odszkodowanie

Trybunał Konstytucyjny uprościł drogę dochodzenia odszkodowania za szkody wywołane przez błędne orzeczenia sądowe sprzed 1 września 2004 r.

Wczoraj (8 grudnia 2009 r.) Trybunał Konstytucyjny (sygn. SK 34/08) uznał za niekonstytucyjny przepis przejściowy (art. 5) ustawy z 17 czerwca 2004 r. o zmianie kodeksu cywilnego, który ograniczył stosowanie tej noweli do zdarzeń powstałych po jej wejściu w życie – co nastąpiło 1 września 2004 r.

Nowela tego dnia wprowadziła powszechny tryb stwierdzania niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia sądu cywilnego, i dochodzenia odszkodowania , w szczególności za błędne orzeczenia sądowe. Spełniono wymogi art. 77 konstytucji, który mówi, że każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej, a ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw.


nieruchomości rzeszów


Konstytucja, przypomnijmy, obowiązuje od 1997 r., a ów system wprowadzono co najmniej w dwóch etapach. Duże znaczenie miał wyrok TK z 4 grudnia 2001 r., który uchylił wymóg wykazywania winy funkcjonariusza państwowego, by stwierdzić odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez niego przy wykonywaniu powierzonej czynności, a podstawowe i wystarczające jest wykazanie bezprawności. Istotne było też wprowadzenie skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, zawsze bowiem warunkiem żądania odszkodowania za delikty władzy, sądów, było uzyskanie w odrębnym postępowaniu stwierdzenia owej wady (tzw. prejudykatu).

Ten nowy model nie objął jednak orzeczeń wydanych przed 1 września 2004 r. Dlatego, gdy z tej ścieżki chciała skorzystać Krystyna H., która ma zastrzeżenia do wyroku o zapłatę, jaki zapadł w jej sprawie przed wrocławskim SO w lutym 2003 r., Sąd Najwyższy skargę o stwierdzenie jego niezgodności z prawem odrzucił, wskazując na owe ograniczenia czasowe korzystania z tej procedury.

TK uznał to ograniczenie za niekonstytucyjne.

– Od przyjęcia konstytucji na ustawodawcy ciążył obowiązek ustanowienia pełnego mechanizmu odpowiedzialności odszkodowawczej – powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Mirosław Wyrzykowski.

źródło: www.rp.pl

wtorek, 8 grudnia 2009

Dyskryminacja - odszkodowanie

Ponad 41 tys. zł odszkodowania od pracodawcy za dyskryminację płacową specjalistów wobec lekarzy rezydentów domaga się przed rejonowym sądem pracy w Białymstoku lekarka ze szpitala psychiatrycznego w Choroszczy.
To - według Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy - jeden z pierwszych tego typu pozwów w Polsce. Sprawa lekarki z Choroszczy Iwony Owsiejczuk jest przed sądem najbardziej zaawansowana. W białostockim sądzie są obecnie cztery takie pozwy. Piąty, od lekarki z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, którego rozpoznawanie sąd miał kontynuować we wtorek, został przez nią wycofany.
Lekarze specjaliści - z wykształceniem i doświadczeniem - uważają, że są dyskryminowani, bo zarabiają mniej niż rezydenci - młodzi lekarze dopiero zaczynający swą karierę i zdobywający doświadczenie. Rezydentów opłaca Ministerstwo Zdrowia, specjalistów - pracodawca. Rezydenci mają ustalone przez resort stawki, które - jak podkreślają specjaliści - są znacznie wyższe niż ich pensje. Rodzi to niezdrową sytuację, kiedy lekarz z lepszym wykształceniem i doświadczeniem zarabia mniej niż młody kolega, który się od niego uczy - oceniają lekarze specjaliści. Dlatego lekarze z OZZL uważają, że narusza to zasadę równego traktowania w zatrudnieniu i skierowali sprawy do sądu.

nieruchomości rzeszówRozpoznawanie pozwu lekarki Iwony Owsiejczuk ze szpitala w Choroszczy sąd rozpoczął w listopadzie, we wtorek odbyła się druga rozprawa. Lekarka jest psychiatrą z drugim stopniem specjalizacji, pracuje w szpitalu w Choroszczy od 20 lat. Mówi, że czuje się dyskryminowana, skoro zarabia 2,6 tys. zł brutto, podczas gdy rezydenci od 3,4 do 3,8 tys. zł brutto.
Wyliczyła, że chce 41,6 tys. zł odszkodowania od pracodawcy za okres od stycznia do września 2009 roku. Przyjęła m.in. wyniki wrześniowego badania opinii publicznej zlecone przez OZZL, z których wynika, że Polacy uważają, iż specjalista powinien zarabiać o połowę więcej niż rezydent. Lekarka podkreśla, że specjaliści nie kwestionują wysokości wynagrodzenia rezydentów, ale uważają, że skoro mają lepsze wykształcenie niż początkujący, powinni zarabiać więcej od nich.
Sąd odroczył sprawę lekarki do 12 stycznia. Zażądał od niej, by porównała swoją płacę z konkretnym rezydentem lub grupą rezydentów w tym samym szpitalu, a nie ogólnymi zarobkami rezydentów. Sąd tłumaczył też, że zgodnie z kodeksem pracy powinien porównać całe wynagrodzenie lekarki i rezydentów - wszystkie składniki łącznie - a nie tylko płacę zasadniczą, na co wskazała lekarka w pozwie
źródło: http://praca.wp.pl

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Odszkodowanie za zdjęcia na Naszej-Klasie

Za wrzucanie zdjęć na portale społecznościowe grożą surowe kary. Według Naczelnego Sądu Administracyjnego, fotki naruszają prawo, dlatego tego, kto wgrał obrazek, można podać do sądu i zażądać odszkodowania. Zobacz, czym ryzykujesz, uzupełniając swój profil o zdjęcia.


nieruchomości rzeszów


Zdjęcie, nawet bez podpisywania osoby na nim uwidocznionej, podlega ochronie danych osobowych. Tak stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku dotyczącym umieszczenia na Naszej-Klasie zdjęcia ze szkoły sprzed 30 lat. Użytkownik portalu podpisał osoby na zdjęciu, nie prosząc ich o zgodę na zamieszczenie takich danych. Jedna z osób na zdjęciu, a niebędąca użytkownikiem Naszej-Klasy, uznała, że jej dane, w tym wizerunek, są bezprawnie przetwarzane.

"NSA stwierdził, że osoba na zdjęciu była rozpoznawalna, a Nasza-Klasa to portal odwiedzany przez wielu użytkowników, w tym także przez uczniów danej szkoły" - mówi Ewa Kurowska-Tober, szef działu Własności Intelektualnej i Nowych Technologii kancelarii Linklaters.

Wyrok ma istotne znaczenie dla portali społecznościowych. Uznaje, że nawet jeśli nie jesteśmy w stanie natychmiast rozpoznać danej osoby, ale mimo to jej identyfikacja jest możliwa, zdjęcie to będzie chronione jako dane osobowe.

"Zasada ta może dotyczyć nie tylko zdjęcia, ale także wszelkich innych informacji, takich jak np. rysunek danej osoby, pisemna informacja o niej czy też film lub inne nagranie z jej udziałem" - mówi Ewa Kurowska-Tober.
źródło:www.dziennik.pl